Tysiące wirtualnych godzin #4

Gry uniwersalne na tyle, żeby odpalać je w bardzo różnych sytuacjach są fajne, ale też pożerają trzy razy więcej czasu.

Każdy chyba znajdzie taki tytuł w swojej bibliotece. Najczęściej są to oczywiście gry stawiające na rywalizację. Tak też było i u mnie, bo poniższy tytuł towarzyszył mi zarówno w trakcie rodzinnych spotkań, samotnych batalii jak i pijackich imprez. A mowa o…

Crash Team Racing

Czyli wyścigowej wersji przygód szalonego lisa, którego pokochałam całym sercem od pierwszej platformówki z jego udziałem. Po ukazaniu się gokartowej ich wersji, wielu narzekało, że to bezczelny klon Mario Kart, ale co mnie to wtedy obchodziło… Jajco, ponieważ przede wszystkim – tutaj miałam swojego ulubionego bohatera z ery PSX-a.

Patrząc na CTR dzisiaj, nie jest to gra wybitnie rozbudowana – ot, parę plansz, kilka postaci, trybów i broni – ale wtedy jawiła się jako szaleńcza jazda bez trzymanki. Tryb dla pojedynczego gracza trochę czasu zjadał i w żadnym wypadku nie był to koniec zabawy, ponieważ najlepsze czekało dopiero w momencie wkroczenia żywego przeciwnika. A tutaj można było wyśmienicie się bawić zarówno w trakcie klasycznego versusa jak i – nawet jeszcze lepiej! – na arenach, gdzie czuło się kombinację emocji towarzyszących zarówno łowcy jak i zwierzynie. Momentami można było dostać palpitacji serca, czy aby przeciwnik nie wylosuje rakiety, którą zaraz wsadzi ci w tyłek… Albo czy nie wjedziesz w wybuchową beczkę lub fiolkę, którą sam zastawiłeś. Klasyk. Przypominam, że odbywało się to na dzielonym ekranie, co dzisiaj dla wielu jest w ogóle nie do wyobrażenia.

Doskonale pamiętam siostrzane rywalizacje za młodu. Gdzieś mam schowaną kartę pamięci z sejwami trybu arcade. Ba, jeszcze nawet kilka lat temu zdarzyło mi się włączyć szaraka w trakcie jakiejś imprezy i tłuc się w bitwach niczym w wirtualnej odmianie beer ponga. Takie gry mają fajnie, bo ich żywotność jest dosyć długa. Rywalizacja i jajcarski klimat potrafią wynagrodzić ich wiek i mocno podstarzałą grafikę.

Czy kiedykolwiek powstały lepsze gokartowe ścigałki w podobnym klimacie? Pewnie tak, ale żadna mnie nie wciągnęła, bo ten gatunek sam w sobie nigdy mnie nie jarał. Tutaj zadziałała chyba po prostu kombinacja uroku Crasha Bandicoota i mnóstwo godzin spędzonych z doborowym towarzystwem. Oczywiście nasz wariacki bohater to przede wszystkim gwiazda edycji platformowych, ale nie uważam, żeby wydanie ścigałki z jego udziałem jakkolwiek w niego godziło. Była ona tak samo szalona, więc mogła tę zaletę jedynie podkreślić.

I nawet się ostatnio ucieszyłam na wieść o planach jednego z naszych rodzimych developerów, który postanowił wypuścić grę mocno inspirowaną CTR. Sądząc po trailerze, to klon niemalże w prostej linii, ale kto się po tylu latach będzie gniewał. Liczy się fun i na pewno sprawdzę, czy takowego dadzą radę dostarczyć. Gra niedawno zazieleniła się na Steamie, a być może powstaną też wersje konsolowe.

A jeżeli nie znasz mojego ukochanego Crasha, czym prędzej zasuwaj do klasyków w PS Store, bo tam za dwie dyszki od sztuki zobaczysz, jak się kiedyś bawiły dzieciaki.

Przepysznie, mój drogi, przepysznie!

(I dalej się bawią…)

Masz jakieś przemyślenia na temat przeczytanego tekstu? Śmiało, wklep je poniżej! Tylko trzymaj się paru zasad, cobym się nie zeźliła:

Kategorycznie zabronione jest:
- prowokowanie i uczestniczenie w bezsensownych przepychankach słownych;
- pisanie, która drużyna jest najlepsza na świecie;
- pisanie, że drużyna, której kibicuję jest najgorsza na świecie;

Można pisać, że przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.

Poza tym ma być przyzwoicie i zgodnie z podstawowymi zasadami językowymi.

Proste, prawda? Zatem do klawiatury!

  • Crash Bandicoot to moje dzieciństwo :) Tak samo jak Lara Croft, Spyro, Gran Turismo, Tekken, Abe’s Oddysey. Oj grało się na PSX

    • W moim przypadku gra się nadal. Spyro również kocham, a do pierwszej Lary powroty są najzabawniejsze, gdyż sterowanie zmienia ją w pijanego zająca.

      • Pograłbym ale brak PSX oraz płyt niestety mi to uniemożliwia :/ Może są jakieś emulatory na PC

        • Na Andka są, zapewne na piece również. Ale jakoś tak smutno bez zgrzytu płytki…

  • Był taki pecetowy klon tego, od Techlandu chyba, „Toon Car” się nazywał ☺ No genialne to było 😀

    • A nie grałam. Wygląda obrzydliwie, ale ma zadziwiająco dobre opinie, więc może warto wykopać.