Leśna emigracja jest cudowna, ale ma też jeden poważny minus. Nie martw się – dla Ciebie to akurat dobrze.

Uciekam z miasta, kiedy tylko mogę. Z dala od ciężkiego powietrza, tłumu ludzi i przytłaczającej zabudowy zwyczajnie lepiej się myśli, uprawia sporty, funkcjonuje. Różnica jest kolosalna, ale też sprawia, że mam w głowie jedynie te wszystkie cudowne rzeczy, które mnie otaczają. Od jakiegoś czasu ciągle siedzę w pięknej leśnej chałupce i ciężko mi pisać o czymkolwiek innym.

Na szczęście ten wielki minus przeobraża się w obustronną korzyść, bo dzięki temu również Ciebie zachęcam do wylezienia z nory. Dzisiaj na daleką wyprawę. Dzięki jej długości porządnie oczyścisz sobie umysł i staniesz się sporo szczęśliwszy.

Znowu zaganiam Cię do Kampinosu, ponieważ ilość kombinacji tras w tej okolicy jest ogromna. Tym razem będzie to aż 20 kilometrów pieszej wędrówki. Jeżeli pękasz i uważasz, że nie dasz rady, to przypominam, że wcześniej proponowałam krótsze trasy:

Rusz zadek z domu – propozycja piesza #1

Rusz zadek z domu – propozycje piesze #2 i #3

Wierzę jednak, że prędzej czy później i z taką wyprawą dasz sobie radę. Zawsze jakiegoś łosia możesz upolować, jeżeli utkniesz na amen. Nie mów, że nigdy nie marzyłeś o takim survivalu.

Wyprawa pomyślana jest od przystanku do przystanku autobusowego, zatem dotarcie na miejsce i powrót są łatwe nawet dla tych niezmotoryzowanych.

Oto Twoja droga przez życiodajną mękę:

Po drodze do odwiedzenia przede wszystkim Muzeum i Cmentarz w Palmirach, gdzie możesz zrobić sobie dłuższy postój. Oprócz tego cały czas będziesz poruszał się cudnymi leśnymi szlakami. Kontemplacja wskazana.

Pogoda sprzyja wychodzeniu z domu, więc raczej nie znajdziesz logicznej wymówki. Tak naprawdę, o ile z nieba nie lecą gromy, każda pogoda jest dobra do łażenia po lesie. Gdybyś szykował się miesiącami do tej wyprawy, w zimie też się przyjemnie spaceruje. Dowód poniżej.

A na łosia najlepiej z łukiem!