Mówi się, że nie ważne jak, ważne, żeby wygrać. Musisz być bardzo ślepy, jeżeli tak myślisz.

Nakładli Ci pewnie do głowy, że po latach wspomina się tylko czołówkę. Że nikt nie rozpamiętuje, skąd ona się wzięła. I jaką drogę przeszła.

Faktem jest, że po czasie łatwiej przymknąć oczy na różne nieczystości, w które wlazła po drodze. Jest puchar, jest medal – na cholerę drążyć temat.

Zwycięstwa w chwale i szacunku też z biegiem lat nieco blakną. W powszechnym odbiorze są po prostu zastępowane nowymi.

Zastanów się, które z powyższych słów jest w zwyciężaniu kluczowe. Zapewniam Cię bowiem, że mimo tego wszystkiego, co Ci się wydaje, żadne zwycięstwo nie jest po prostu zwycięstwem. Smród albo blask będą się ciągnęły za Tobą do końca.

Albo za sportowcem lub drużyną, którym kibicujesz. Ile sportów tyle dróg dochodzenia do najwyższego stopnia podium. We wszystkich jednak zawsze prędzej czy później jest się na rozwidleniu. Można pójść drogą wybrukowaną szacunkiem lub taplać się w cuchnącym błocie.

Szacunek. To słowo klucz. Zwycięstwo sportowców zasługuje na takie miano, jeżeli oni sami respektują zasady. Zarówno te właściwe dla danej dyscypliny, jak i zwyczajne – międzyludzkie. Chociażby tak proste jak niebycie brudnym cwaniaczkiem albo burakiem na boisku.

Zostanę na tym boisku, bo piłka nożna jest mi najbliższa.

Jeżeli drużyna budowana jest dzięki mozolnej pracy i konsekwentnie pnie się do góry kopiąc skórzany worek – zasługuje na mój szacunek. Pogratuluję jej zwycięstwa choćby nie była moją drużyną. Będę szanować fakt, że mało znani zawodnicy wychodzą na stadion by uczciwie i sumiennie wbijać piłkę między słupki przeciwnej drużyny. Nieważne, czy będą na to potrzebowali sezonu, dwóch czy dwudziestu. Ważne jest, żeby dokonali tego po sportowemu. Bez kantów, aktorzenia i kupowania podwózek za pieniądze, których się faktycznie nie ma. Ten sposób dotarcia do celu na zawsze pozostanie z tymi, którzy do niego dotarli. Pozostanie też w pamięci obserwatorów.

Tak samo brnięcie przez bagno. Co mnie obchodzi Twój puchar, jeżeli chwilę wcześniej tarzałeś się po murawie bezczelnie udając zarobienie bomby w twarz? Obchodzi mnie do tego stopnia, że nim gardzę. I nigdy nie zrozumiem, jak możesz się z niego cieszyć. Albo świętować jego zgarnięcie przez drużynę, która woli teatr od grania w piłkę. I jeszcze śmie twierdzić, że reprezentuje jakąś dyscyplinę. A jej kibice skandują, że jest najlepsza na świecie. Przecież puchar to potwierdza!

Ślepi, są zwyczajnie ślepi.

Owszem – to zwycięstwo zostanie zapamiętane. Niestety jego smród też.

Bycie sportowcem to ogromna odpowiedzialność. Nie tylko wobec kibiców ale też wobec siebie. Z jednej i drugiej strony trzeba zasłużyć na szacunek. Nie da się tego zrobić idąc na skróty. Wtedy można osiągnąć wyłącznie coś odwrotnego.

Niezależnie od tego, czy jesteś sportowcem czy kibicem – pamiętaj o kluczu, którym jest szacunek.