A wsadź sobie te kwiaty w…

Przecież to nie jest takie trudne.

Z punktu widzenia biorącego, wcale mnie Dzień Kobiet nie obchodzi. Nie obchodzą mnie też Walentynki. Mam w nosie własne urodziny. O imieninach nawet nie wspomnę.

Rozumiem za to potrzeby dającego. Sama czasami chcę nim być. Dlatego jeżeli już chcesz mi coś dawać, mogę się na to zgodzić. Nie będzie to komfortowa sytuacja, bo cholernie nie lubię brać. Ale naprawdę nie trzeba być geniuszem romantyzmu, żeby uczynić ją mniej niewygodną dla mnie.

Albo dla jakiejkolwiek innej dziewczyny. Bo wiesz, my generalnie mamy swoje zainteresowania i marzenia. Nie musisz od razu spełniać tych największych – aż tak zachłanne nie jesteśmy (ale oczywiście w żadnym wypadku nie zabraniamy tego robić). Tylko wiesz, przejście przez kwiaciarnię w drodze do domu tak średnio zaspokaja większe pragnienia.

Chociaż… O ile jest to bardzo przerażająca wizja, pewnie są takie dziewczyny, dla których kwiatek jest szczytem szczęścia. A to wtedy po problemie. Znaczy – masz inny problem, ale nie chce mi się go teraz tłumaczyć.

W każdym razie – ja i pewnie parę innych egzemplarzy jesteśmy z trochę innych pragnień ulepione. Na przykład takich, żebyś coś o nas wiedział. I żebyś czasami pokazał, że nas znasz. To odda dużo więcej zainteresowania, niż kwiatek, który padnie po paru dniach i żadne z nas nie będzie o nim za kilka lat pamiętało. Ja na pewno nie będę, bo mam krótką pamięć.

Ale zapamiętam i docenię, że wiesz, co kocham. Tak, tak, Ciebie też, tylko proszę bez takich żarcików.

Że wiesz, co chciałabym przeczytać. I w ten dzień – kiedy naprawdę chcesz mi coś dać – mignie powiadomienie na Kindle’u o nowej pozycji w bibliotece. A Ty będziesz udawał, że nie wiesz, o co chodzi. No przecież zdajesz sobie sprawę z tego, że to uwielbiam.

Że wiesz, na widok której gry ślinię się jak niemowlak. I podrzucisz mi ją koło patelni, na której będę robić Ci obiad. Albo – bo to przecież nie musi być nic nowego – zorganizujesz nam wieczór z headshotami w Medal of Honor na naszym wysłużonym szaraku.

Że wiesz, czego nie robić, gdy moja drużyna przegrywa mecz. I na otarcie łez oglądasz ze mną najpiękniejsze mecze w historii.

Że, do cholery, wiesz, kim jestem. Za to mnie przecież kochasz. I dlatego może jeszcze trochę z Tobą wytrzymam.

A co do tytułowego wsadzania kwiatów. Możesz na przykład w wazon u mamy. Prawda jest taka, że mama pewnie też ma inne potrzeby. Ale szczytem marzeń zawsze będą jej niedobre bachory. Niezależnie od tego, z czym przyłażą. Nigdy nie zapominaj o mamie!

Masz jakieś przemyślenia na temat przeczytanego tekstu? Śmiało, wklep je poniżej! Tylko trzymaj się paru zasad, cobym się nie zeźliła:

Kategorycznie zabronione jest:
- prowokowanie i uczestniczenie w bezsensownych przepychankach słownych;
- pisanie, która drużyna jest najlepsza na świecie;
- pisanie, że drużyna, której kibicuję jest najgorsza na świecie;

Można pisać, że przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.

Poza tym ma być przyzwoicie i zgodnie z podstawowymi zasadami językowymi.

Proste, prawda? Zatem do klawiatury!

  • DOKŁADNIE TAK. Podpisuję się pod tym tekstem obiema dłońmi!